Turbo Mario – krótka historia szybkiego zawodnika. Prawie bez cukrzycy.

Mariusz pisze niemal tak szybko i zwięźle, jak kończy biegi na dystansach maratońskich.  Dużo trenuje - miesięcznie przebiega około 500 kilometrów. Co na to jego cukrzyca? Ma na to prostą receptę!

mario3„Żeby każdy był tak zdrowy jak ja jestem chory” to motto które wymyśliłem jakieś parę lat temu. „Natchnęli” mnie znajomi, którzy co rusz na coś narzekali. Generalnie wszyscy na coś narzekają, a to nóżka boli, a to głowa, a to brzuszek itd itp.

Pamiętam moment gdy dowiedziałem się o tym że mam cukrzycę, dla w/w byłaby to tragedia i powód do rozczulania się nad sobą, dla mnie, cóż, da się z tym żyć. Nic z moich planów się nie zmieniło, z niczego nie zrezygnowałem. Życie płynęło dalej, jak gdyby nigdy nic. Nie wstydziłem się cukrzycy, nie ukrywałem się z nią, jak również nie rozpowiadałem wszystkim dookoła, że ją mam i nic nie zwalałem na jej karb.

ja i marioCała zabawa polega na tym, że nie traktuję jej jak choroby, po prostu taki jestem. Każdego człowieka, niezależnie od tego czy ma cukrzycę czy nie, ciało jakoś ogranicza, ale czy nas „słodziaków” jakoś bardziej od innych?? Jaka jest różnica między mną, a kimś kto nie ma cukrzycy na treningu?? Dla mnie żadna, z wyjątkiem tego, że trzeba brać żelki ze sobą. Teraz mam pompę więc jeszcze ona dochodzi, ale to przecież nie problem. Jest do wykonania praca i już! Jak na treningu przychodzi hipo to nawet go nie przerywam, tylko żelki wjeżdżają i po 5 min problem znika. Tak jak plamy przed oczami 🙂

Ostatnio na długie treningi biorę dodatkową saszetkę na glukometr, bo wysoki cukier potrafi bardziej zniszczyć trening niż niski, a przy dwuipółgodzinnym wybieganiu można spokojnie zrobić sobie krótką przerwę na kontrolę poziomu cukru.

MARIO1Czy jest moment, w którym choroba mi przeszkadza? Po tym wszystkim, co napisałem powyżej muszę przyznać, że TAK! Kiedy stoję na starcie zawodów zazdroszczę konkurentom, że nie muszą się martwić o swój cukier, ale wynika to z tego, że zawsze walczę o poprawę swoich wcześniejszych wyników i jestem cholernie ambitny. „Biegam dla rywalizacji i dlatego żeby się poprawiać i przełamywać kolejne bariery - to mnie napędza!” Ten cytat to ja. Kiedyś stawiałem sobie pewne cele, które wydawały się nieosiągalne. Dzisiaj już ich nie pamiętam, bo z wciąż podnoszę poprzeczkę i osiągam kolejne stopnie wtajemniczenia. Z perspektywy rozwoju sportowego w makroskali uważam, że najważniejsze jest stawianie sobie celów i konsekwentne zbliżanie się do nich dzięki codziennej żmudnej pracy. Nagroda na mecie zrekompensuje cały trud z grubą nawiązką, bo przecież to, co przychodzi z trudem cenimy najbardziej, nieprawdaż?

 

                                                                                    Turbo Mario

P.S. jeśli chcesz podjąć aktywność fizyczną z cukrzycą, ale nie wiesz jak, chcesz podzielić się sportowym doświadczeniem w kontekście cukrzycy - dołącz do grupy Cukrzyca - Sportowa Sekta, nasze grono liczy już ponad 200 osób, w tym przynajmniej kilkanaście osób z uprawnieniami trenerskimi. Wiemy jak to się robi! 😉

 

Komentarze